Kategorie: Porady techniczne

Nie bądź Ninja Janusz Marketingu – bądź sobą i pisz co czujesz. Jak się wyróżnić w internecie?

Share

Ninja Janusz Marketingu czyli 3/4 marketingowców w Polsce, którym na studiach kazano patrzeć na to co modne i szybko robić to samo. Opcja druga, nawet jak wymyślą – na bazie czegoś – coś śmieszniejszego, to publikują w takich ilościach zmieniając jeden wyraz albo kolor, że chce się … chce się RZ…

Wyróżnij się!

Zazwyczaj wygrywa ten, kto się wyróżni z tłumu. Sprawi, że będzie widoczny lepiej niż inni. Jeśli ktoś śledzi to co się dzieje na Facebooku, to doskonale wie, że zobaczy coś śmiesznego, kliknie lubię to, udostępnij i…. 2 dni później czyta to samo tylko sparafrazowane na 80% fanpagy. Pamiętacie aplikacje FaceApp? Tak, ta co postarza twarz. Dodawali wszyscy – od celebrytów po Januszy, którzy właśnie odkryli Amerykę. Nawet Grażynki, które dzięki tej aplikacji mogły kliknąć ze mają 13 lat i założyć konto na Facebooku. Przy scrollowaniu Facebooka, połowa wpisów tego samego „contentu”. Aplikacja, która istnieje od ok 2-3 lat, przeżyła swoje 5 minut. Dopóki ktoś nie doczytał licencji jakie uprawnienia nadaje aplikacji przy instalacji. W skrócie, oddaliśmy twórcy apki dostęp do wszystkich naszych zdjęć na własność… .

To samo później było z memem z 4 zdjęciami „LinkedIn, Facebook, Instagram, Tinder” (o co chodzi w #DollyPartonChallenge przeczytacie tutaj). Wszyscy dodawali „bo było fajne” – połowa nie wiedziała o co w tym chodzi, ale „dodają wszyscy to ja też”. Druga połowa nie wie czym jest Tinder. Tak, osobiście podobało mi się zdjęcie Łukasza Lotka Lodkowskiego 🙂 (na jego Fanpage – dostępne tutaj)

Świetna grafika

Tak, ta grafika RynnRysuje idealnie odzwierciedla stan polskich działaczy SocialMedia. Jak wszyscy to wszyscy. Pokażmy Klientowi, że jest na czasie, żeby nie pytał za co właściwie płaci. Przykre, ale prawdziwe. Druga sprawa, do której jestem wyczulony jako grafik. NIE KRADNIJ! Osobiście nie cierpię, jak ktoś coś wymyśli / stworzy, wrzuci w neta i później się dzieje. Ludzie zamiast udostępnić na swoim profilu post autora to pobierają grafikę. Chamsko wrzucają swoje logo na znak wodny właściciela grafiki lub tak kadrują by obciąć podpis, źródło itp. Szkoda w Polsce prawo do własności intelektualnych jest mega olewane przez wszystkich. Do wizerunku zresztą też. Nie wstydź się przyznać, że czegoś nie wymyśliłeś/aś, szanuj innych i ich prace oraz pomysł. Jeśli nie lubisz wyglądu „postów udostępnionych” – ja też nie lubię – to pobierz grafikę, wrzuć do siebie na profil, ale oznacz źródło / profil / fanpage.

Jak oznaczyć fanpage na Facebooku?

Pod nazwą fanpage – po uzyskaniu 10 polubień – możemy utworzyć skróconą nazwę profilu. Jak? Menu po lewej stronie (Strona główna, Usługi, Informacje, Posty, Recenzje itp.), wybieramy Informacje. Tam mamy Kategorię, Nazwę i Nazwę użytkownika. Klikamy EDYTUJ w nazwie użytkownika. Tam nadajemy nazwę, która będzie widziana po znaku małpki „@”. Polecam albo nazwę albo coś w miarę krótkiego po czym będziemy kojarzeni. A teraz, jak oznaczyć inny fanpage na Facebooku? Wystarczy podczas pisania posta wcisnąć @ i zacząć pisać skróconą nazwę. Facebook sam będzie nam podpowiadał profile, które wyświetli z logo. To samo dotyczy komentarzy gdzie ktoś pyta kogo byście polecili, możecie np. wpisać @FoxRedBydgoszcz . 🙂

Czego unikać podczas pisania?

Clickbait

Czym w ogóle jest Clickbait? To taki tytuł / informacja / nagłówek, który wywoła w czytelniku takie zainteresowanie, że kliknie w Wasz link, że wejdzie na Waszą stronę. Czyli nabije Wam „kliknięcie” i zwiększy zasięgi, liczbę wejść na stronie, liczbę unikalnych użytkowników itd. Fajnie brzmi, owszem. Dlaczego uważam, że to głupie? Bo polega na kontrowersyjnym tytule, którzy wszyscy kupią i wejdą, np. ZABIŁ CAŁĄ RODZINĘ KUCHENNĄ SZMATĄ Wchodzimy w link i czytamy przez pół strony życiorys pana Eugenisza z Kidziawy Mniejszej koło Koziej Wólki. Jak to pewnego poranka wstał wcześniej niż reszta rodziny. Po cichu zszedł do kuchni i to co ukazało się jego oczom wprawiło go w furię. Chwycił szmatę kuchenną i jednym ruchem zabił cała rodzinę… karaluchów, które łaziły po rozmrażającym się na obiad mięsie...

Na tym to polega. na wprowadzeniu w błąd dosłownie, a łagodnie nazywając, na zasugerowaniu czytelnikowi czegoś zupełnie innego niż jest w treści artykułu. Według mnie: Clickbait działał rok temu, teraz już nie. Czytałem komentarze ludzi, którzy dali się nabrać i weszli w linki, tracąc czas na czytanie bzdur. Odlajkowywali profile z takimi publikacjami – ja zresztą też tak robię. Chamstwem było 2 tygodnie temu, w trakcie trwania zawodów, gdzie startowali nasi skoczkowie, wywalić wielkiego clickbaita „Tragiczny upadek Żyły – Polak nie podnosi się”. Opisali prawdę… z 24 listopada… w lutym…. Nie pytajcie jakie komentarze od kibiców poszły… pomijając etykę. Dziennikarską?

Oczojebność posta

Tak, dobrze przeczytaliście. W świecie gdzie wszystko dookoła krzyczy, atakuje nas „rewelacyjnymi ofertami” itp. człowiek, chce od tego uciec. Gdzie macie największą samotnie? W toalecie, tam gdzie jest spokój.😎 (PS. nie dotyczy rodziców małych dzieci). O tym jak ożywić swój fanpage już pisałem. Użyjcie kilku niestandardowych ikonek, czcionek itp. dla przyciągnięcia uwagi, a nie przytłoczenia odbiorcy. Dajcie mu dobrą treść, to sam będzie chciał czytać dalej, to co go interesuje.

Content is king – pisz dla ludzi, nie dla botów

Mnie jak tworzę strony internetowe dużo osób rypie „po co tyle tekstu, kto to będzie czytał”. Wszystkie moje strony mają od 11 do 35% stosunku treści do kodu i to wartościowej treści. Nie „nasza firma jest fajna, super jest nasza firma. Produkuje super rzeczy, rzeczy fajne produkuje”. Wartościowy content, to podstawa sukcesu. Co było widać po zeszłorocznym Google Update na koniec roku. Wszystkie strony z wyżej przytoczonym tekstem, poleciały na łeb na szyje. Kto tworzy tekst „prawdziwy”, a nie naszpikowany wyboldowanymi słowami kluczowymi „bo to podstawa” SEO i tak kazali”, ten z czasem wygra. Czemu? Bo Google dąży do tego by wszystko odbierać jak prawdziwy człowiek.

Jeśli ktoś opisuje szczerze i dobrze, tak jak kiedyś się pisało listy, bo pisze do swoich czytelników, a nie pod Googla ten wygra. Z czasem zobaczy, ze odbiór jest dużo lepszy, a ludzie z chęcią wracają. Dobrze czyta, jeśli czują, że coś jest do nich i dla nich, a nie naszpikowane słowami kluczowymi pod pozycjonowanie. Można bez problemu trzymać się zasad pozycjonowania, które Google lubi i honoruje, ale tworzyć bardzo dobry, wartościowy content. Sprawi to, że będzie się świetnie czytało Twoim odbiorcom. Pomyślmy logicznie. Jeśli Google ulepsza swoje algorytmy, by opierając się na sztucznej inteligencji, myśleć, czuć i rozumieć jak człowiek. To po co człowiek stara się pisać pod maszyny? Twórz dla ludzi, pisz dla siebie, daj ludziom to co wartościowe, a docenią to i ludzie i Google.

Co działa na Twoją korzyść?

Emocje

Emocje nie zawsze są dobrym doradcą, ale na pewno zawsze się dobrze „sprzedają”. Mogą być negatywne, mogą być pozytywne. Pozytywne użyte w dobrym celu (sprawdźcie mój filmik na instagramie odnośnie WOŚP i Caritas). Użyte w złym celu (wyłudzenia pieniędzy na internetowych zrzutkach opisując fałszywe choroby swoje lub dzieci). Zazwyczaj emocjonalne posty łapią dobre zasięgi, o ile są po prostu szczere i prawdziwe. Twoi czytelnicy to wyłapią, że piszesz coś od siebie i dzielisz się z nimi swoim życiem.

Rodzina, dzieci, kotki, pieski…

Zrób eksperyment 🙂 Wrzuć zdjęcie swoje, swojego samochodu, bloku, jedzenia, czegokolwiek – popatrz na rekcje. Później wrzuć post z rodzinką albo z dziećmi, albo ze zwierzakiem. I teraz patrz co się dzieje 😁 Nie jestem psychologiem, ale zdjęcia kotków, piesków, dzieci i szczęśliwych rodzinek, wzbudzają wielkie reakcje i zasięgi. Przykuwają uwagę do posta. Tylko… pamiętaj… Nieszczerość i fotki „na pokaz” mają odwrotny skutek. Mam głupie wrażenie, że w świecie w którym, wszyscy nam ładują do głowy, że musimy być piękni, cudowni, nieskazitelni, zdrowi, pełnosprawni, młodzi itp…. ludzie zaczynają szukać tego co naturalne. Tego co życiowe, a nie cukierkowate.

Pokaż się!

Ktoś to jeszcze czyta? 😋 To niech da lajka na dole ten kto wytrwał do tego momentu. Jak zakładałem firmę, myślałem ze trzeba promować FoxRed itd. żadnych moich zdjęć, nic o mnie, pisze w liczbie mnogiej by ludzie myśleli, że to duża firma, a nie jednoosobowa działalność (no debil 😁). Później zacząłem się szkolić, przyglądać, obserwować i korzystać z takich dobrodziejstw jak np. Festiwal SEO w Katowicach. Nikt nie pytał w jakiej firmie prelegent gdzie pracuje. Wszyscy wiedzieli kto wychodzi na scene i opowiada – bo nazwisko mówiło wszystko. Postaw na siebie, pokaż się ludziom. Po co? Bo im bardziej dasz się poznać, tym przestajesz być obcy dla swoich Klientów. A lepiej się Ci się pracuje ze znajomym czy z nieznajomym? Ludzie kontaktując się z Twoja firmą mają już wrażenie „znam gościa”. To nie jest telemarketing, gdzie nazwisko dzwoniącej osoby nic nam nie mówi. Przestajesz być anonimowy, a stajesz się kojarzonym i „bardziej poznanym”.

Ale się dzisiaj rozpisałem. Koniec. 😉 Mam pomysły na następne porady, mam nadzieję, że chociaż komuś się przydadzą.



4.4 / 5 ( 5 votes )
MarcinGregor

Ponad 20-letnie doświadczenie z grafiką komputerową, od wielu lat aktywny webmaster, marketingowiec. Zajmuje się reklamą i wizerunkiem Twojej firmy, pozycjoner. Od 2 lat właściciel FoxRed Studio. Prywatnie mąż i ojciec 5 dzieci, pochodzący i mieszkający w Bydgoszczy.

Opublikowane przez
MarcinGregor

Polecane

Czy Google Moja Firma uśmierci Katalogi Firm?

Wiele osób dzwoniąc do mnie z zapytaniem o pozycjonowanie, mówi że wykupiła usługę z katalogów… Read More

5 miesięcy ago

Jak ożywić swój fanpage? Jak przykuć uwagę na Facebooku?

Jak ożywić swój Fanpage? Jak przykuć uwagę i przebić się przez gąszcz memów i innych… Read More

6 miesięcy ago

Półtora miesiąca mineło…

No i mamy nowy rok 2020 i nowe wyzwania. Dla mnie po części nowość bo… Read More

6 miesięcy ago

TY TEŻ MASZ WYBÓR… początek

Nowy rok, nowy ja ... bla bla bla :) Postanowiłem prowadzić bloga życiowo-technologicznego. Może się… Read More

7 miesięcy ago